Rozdział pierwszy

Szynka. Potrzebowałem szynki. Dlatego właśnie wybrałem się do supermarketu.
 Nie żebym miał coś do wegetarian. Po prostu lubię szynkę. Wędzoną.
 Stałem zatem przy lodówce z mięsem, zastanawiając się, który rodzaj paczkowanej szynki powinienem wybrać. Zaiste, wybór był nadzwyczaj trudny. Dopiero po dłuższym czasie doszedłem do wniosku, że najlepszy będzie wyrób z indyka. Wziąłem więc ową szynę z półki, po czym odwróciłem się, pragnąc skierować swoje kroki w stronę kasy.
I wtedy zobaczyłem JĄ. Stała przy stoisku z cytrynami. Jej smukłe dłonie chwytały to jeden, to znowuż inny owoc, najwidoczniej nie mogąc zadecydować, który będzie najodpowiedniejszy. Jej blond włosy były długie i lśniące. A jej twarz... Tego się nie da opisać. No i biust. Wydawał się niesamowicie jędrny. Chciałem skosztować każdego centymetra jej ciała. Niespodziewanie jedna z cytryn, ta najpiękniejsza, sturlała się na posadzkę. Do moich uszu dobiegło ciche, acz wyraźne "KURWA!" wysapane w irytacji przez dziewczynę. I wtedy zadecydowałem. Chcę ją. PRAGNĘ jej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział drugi

Prolog