Posty

Wyświetlanie postów z 2019

Rozdział drugi

 Znowu to samo... Wnerwiający budzik obudził mnie o nieprzyzwoicie wczesnej porze. Z westchnięciem godnym konającego leniwca zsunęłam się z łóżka i poszłam do kuchni.  Herbata. Potrzebowałam herbaty. Dużo herbaty. Najlepiej z cytryną. Wstawiłam wodę i sięgnęłam do lodówki po cytrynę, ale...  - KURWA MAĆ!!! KTO MI ZAJEBAŁ MOJĄ CYTRYNĘ?! - wrzasnęłam na całe mieszkanie, ale po chwili przypomniałam sobie, że mieszkam sama. No tak... Muszę się wybrać do sklepu, ale najpierw muszę się ubrać. Nie...  Wreszcie doszłam do sklepu. Szybko odnalazłam cel mojej wycieczki, czyli dział z cytrynami. Tylko którą wybrać? Zaczęłam macać owoce by sprawdzić, która cytryna będzie najodpowiedniejsza. Nagle jedna z nich wypadła mi z ręki i potoczyła się po podłodze. Wysapałam w irytacji jakieś przekleństwo i schyliłam się by podnieść owoc, który zamierzałam kupić, ale w tej samej chwili w polu mojego widzenia pojawiła się para czarnych konwersów. Po chwili jakiś chłopak schylił się i...

Rozdział pierwszy

Szynka. Potrzebowałem szynki. Dlatego właśnie wybrałem się do supermarketu.  Nie żebym miał coś do wegetarian. Po prostu lubię szynkę. Wędzoną.  Stałem zatem przy lodówce z mięsem, zastanawiając się, który rodzaj paczkowanej szynki powinienem wybrać. Zaiste, wybór był nadzwyczaj trudny. Dopiero po dłuższym czasie doszedłem do wniosku, że najlepszy będzie wyrób z indyka. Wziąłem więc ową szynę z półki, po czym odwróciłem się, pragnąc skierować swoje kroki w stronę kasy. I wtedy zobaczyłem JĄ. Stała przy stoisku z cytrynami. Jej smukłe dłonie chwytały to jeden, to znowuż inny owoc, najwidoczniej nie mogąc zadecydować, który będzie najodpowiedniejszy. Jej blond włosy były długie i lśniące. A jej twarz... Tego się nie da opisać. No i biust. Wydawał się niesamowicie jędrny. Chciałem skosztować każdego centymetra jej ciała. Niespodziewanie jedna z cytryn, ta najpiękniejsza, sturlała się na posadzkę. Do moich uszu dobiegło ciche, acz wyraźne "KURWA!" wysapane w irytacji przez dzi...

Prolog

 Przez gęsty las przedzierała się młoda kobieta. Biegła zostawiając za sobą krwawy ślad. Co chwilę oglądała się do tyłu. ON za nią biegł. Niemalże czuła JEGO oddech na karku. Ostrzegali ją, że skończy jak poprzednie kobiety w JEGO rodzinie, ale ona naiwnie wierzyła, że ON ją kocha i nie zrobi jej krzywdy. Och, jaka była naiwna. "Kochał" ją dopóki nie dała mu dziecka. Teraz, gdy urodziła, skończył się okres ochronny.  Nagle potknęła się o wystający korzeń i runęła na ziemię. Nie miała siły się podnieść.  Mężczyzna o srebrzystoszarych włosach uśmiechnął się psychopatycznie, ukazując zęby ostre jak szpilki. Nachylił się nieco, po czym wziął kobietę w ramiona.  - Christiano... - wyszeptała ze łzami w oczach. - Błagam!  - Cicho... Cichuteńko! - położył palec na jej ustach. - Zaraz będziemy połączeni, kochanie. Czyż to nie cudowne? Będziemy razem już na zawsze. Tak jak sobie wymarzyłaś.  Po lesie poniósł się mrożący krew w żyłach śmiech elfa. Christiano chwy...