Prolog
Przez gęsty las przedzierała się młoda kobieta. Biegła zostawiając za sobą krwawy ślad. Co chwilę oglądała się do tyłu. ON za nią biegł. Niemalże czuła JEGO oddech na karku. Ostrzegali ją, że skończy jak poprzednie kobiety w JEGO rodzinie, ale ona naiwnie wierzyła, że ON ją kocha i nie zrobi jej krzywdy. Och, jaka była naiwna. "Kochał" ją dopóki nie dała mu dziecka. Teraz, gdy urodziła, skończył się okres ochronny.
Nagle potknęła się o wystający korzeń i runęła na ziemię. Nie miała siły się podnieść.
Mężczyzna o srebrzystoszarych włosach uśmiechnął się psychopatycznie, ukazując zęby ostre jak szpilki. Nachylił się nieco, po czym wziął kobietę w ramiona.
- Christiano... - wyszeptała ze łzami w oczach. - Błagam!
- Cicho... Cichuteńko! - położył palec na jej ustach. - Zaraz będziemy połączeni, kochanie. Czyż to nie cudowne? Będziemy razem już na zawsze. Tak jak sobie wymarzyłaś.
Po lesie poniósł się mrożący krew w żyłach śmiech elfa. Christiano chwycił kobietę za szyję. Ta nie miała siły, by się obronić - fizycznie mężczyzna przewyższał ją pod każdym względem.
- Doskonale - Spomiędzy krzewów wyłonił się kolejny elf. Na rękach trzymał małe dziecko, które nie miało zielonego pojęcia, jak wynaturzoną sytuację przyszło mu oglądać. Półroczne oczka chłopca widziały bowiem, jak jego ojciec z lubością zjada zwłoki swojej niegdysiejszej ukochanej.
Nagle potknęła się o wystający korzeń i runęła na ziemię. Nie miała siły się podnieść.
Mężczyzna o srebrzystoszarych włosach uśmiechnął się psychopatycznie, ukazując zęby ostre jak szpilki. Nachylił się nieco, po czym wziął kobietę w ramiona.
- Christiano... - wyszeptała ze łzami w oczach. - Błagam!
- Cicho... Cichuteńko! - położył palec na jej ustach. - Zaraz będziemy połączeni, kochanie. Czyż to nie cudowne? Będziemy razem już na zawsze. Tak jak sobie wymarzyłaś.
Po lesie poniósł się mrożący krew w żyłach śmiech elfa. Christiano chwycił kobietę za szyję. Ta nie miała siły, by się obronić - fizycznie mężczyzna przewyższał ją pod każdym względem.
- Doskonale - Spomiędzy krzewów wyłonił się kolejny elf. Na rękach trzymał małe dziecko, które nie miało zielonego pojęcia, jak wynaturzoną sytuację przyszło mu oglądać. Półroczne oczka chłopca widziały bowiem, jak jego ojciec z lubością zjada zwłoki swojej niegdysiejszej ukochanej.
Komentarze
Prześlij komentarz